-5 minut, błagam...-krzyknęłam z chrypką w głosie
-Ani minuty więcej
Usnęłam. To były najkrótsze pięć minut mojego życia.
-Sel, wstawaj już, spóźnisz się- otworzyłam swoje sklejone oczy i zobaczyłam mojego barata Brandona siedzącego na łóżku
-Dobra, już wstaje, idź-wygoniłam go z pokoju i zaczęłam się przeciągać.
-Jak ja nienawidzę poniedziałków... -wymamrotałam do siebie po czym założyłam kapcie na bose stopy i swój ulubiony zielony szlafrok w myszkę miki po czym zeszłam na dół do łazienki. Tam umyłam twarz i zęby.
-Co na śniadanie?-spytałam wchodząc do kuchni
-Tosty, sadzone jajko i sałatka-oznajmiła mama kładąc talerz na stół
Miałam pół godziny do przyjazdu autobusu szkolnego. Postanowiłam że pójdę do góry i trochę się pozbieram. Ubrałam mundurek szkolny, przeczesałam swoje falowane czekoladowe włosy, zabrałam plecak i wyszłam przed dom w celu czekania na autobus który nadjechał po 6 minutach. Szybko zajęłam miejsce obok Nialla, który już siedział przy oknie
-Jeszcze dwa dni-wspomniał opierając głowę o szybę
-Boisz się?
-Tak, zwłaszcza że pomylę się w solówce-mówił cicho
-Akurat ty nie masz się o co bać, będzie dobrze, zobaczysz. A nawet jeśli nie, to jest to nasz pierwszy przegląd dopiero, jeszcze sporo przed nami.
-No... Chyba masz rację. Dzisiaj znów robimy próbę-oznajmił wysiadając z autobusu.
W szkole wzięłam potrzebne książki, resztę spakowałam do szafki i czym prędzej poleciałam na lekcję. Spóźnienia bowiem były surowo karane.
-Selena!-krzyknęła nauczycielka uderzając dużą linijką o moją ławkę
-Słucham?
-Skup się!-upomniała
Pani miała rację. Nie mogłam się na niczym skupić, byłam tak przejęta pokazem że żyłam w innym świecie.
"Dobrze że to ostatni rok nauki."-myślałam
Dostałam A z kartkówki z gastronomii i B z testu z matematyki.
O 14 byłam już w domu. Postanowiłam że zadzwonię do Demi
-No hej-odezwał się głos w telefonie
-Hejka. Czego się nic nie odzywasz?
-Mam strasznie dużo pracy ostatnio. Właśnie wracam z sesji, o 17 mam kolejną.
-A gdzie jesteś w tym momencie?
-Stoję w korku obok wieżowca przy centrum, a co?
-Może wpadłabyś do mnie na pół godzinki na kawę?
-Jeśli uda mi się wydostać z tego korku to chętnie
-No ok, to czekam-rozłączyłam się
Poszłam do góry i wzięłam się za odrabianie lekcji. Po skończonej pracy przygotowałam mundurek i wszystkie potrzebne rzeczy do szkoły.
Miałam duże zaległości w pisaniu pamiętnika tak więc stwierdziłam że jest to dobra pora na napisanie kilku zdań odnośnie kilku ostatnich dni.
Pisanie przerwał mi dzwonek do drzwi.
-Mamo! Otwórz, to Justyna-poprosiłam
Usłyszałam kroki po schodach.
-Jestem u siebie w pokoju!-oznajmiłam
-No cześć-weszła i pocałowała mnie w policzek
-Chodź na dół z powrotem, zrobię kawę-powiedziałam
-No geniusz po prostu...-śmiała się Lovato
...
-No i co tam słychać ciekawego?-zapytała łykając kawę
-O 19 mam próbę i..-nie dokończyłam
-A no tak! Bo wy macie już w środę ten cały konkurs!
-Mhmm, tak sie stresuje...-entuzjazm znikł z mojej twarzy
-Sel, przecież wiesz że dobrze śpiewasz, jeszcze to wygracie, zobaczysz. Wierzę w was.
-No ale tam będą wszyscy. Od wirtuozów, przez wokal po taniec... Wydaje mi się że jak na pierwszy przegląd talentów postawiliśmy za wysoko poprzeczkę...
-Nawet tak nie mów. Jesteście niesamowici. Wystarczy tylko uwierzyć w to że się uda-położyła swoją dłoń na mojej i przesłodko się uśmiechnęła
-Dzięki Demi-odwzajemniłam uśmiech
-Muszę już lecieć-stwierdziła i wstała z fotelu
-Tak szybko?-popatrzyłam na zegarek
-Już dochodzi 16:30, mam tylko pół godziny żeby tam dojechać.
-No dobrze, nie zatrzymuje cię, widzimy się jeszcze jutro? -zapytałam
-Myślę że znajdę wolną chwilę. Trzymaj się- na pożegnanie pocałowała mnie w policzek, założyła kurtkę, zawiesiła torebkę na ramieniu i wyszła a ja zamknęłam za nią drzwi. Posiedziałam dobrą godzinę przed telewizorem. Tata wrócił z pracy, więc przyszłam się przywitać. Stwierdziłam że nie opłaca mi się już wracać przed telewizor więc go wyłączyłam i poszłam sprawdzić co u młodego.
Zastałam go układającego babkę z piasku jedną na drugiej.
-No cześć, co robisz?-podeszłam i usiadłam obok
-Ceść, taki ogromny wiezowiec, nie widzis?- popatrzył na mnie swoimi dużymi, brązowymi oczkami zabierając piasku do czerwonego wiaderka
-Widzę, widzę. Może zrobimy coś większego? Jakiś zamek, albo coś w tym stylu...-zaproponowałam czterolatkowi
-No doobze. -zgodził się i zabraliśmy się do pracy
Skończyliśmy o 18:10. Oczekiwania były takie:
No ale wyszło jak wyszło...:

Cóż... Grunt że spędziłam czas z bratem i szczerze mówiąc mimo swojego wieku całkiem dobrze się przy tym bawiłam. Miałam zaledwie pół godziny na zebranie się a byłam cała w piasku. Wzięłam najszybszy prysznic jaki tylko mogłam wziąć, ubrałam się w to:

Umyłam zęby i poleciałam na próbę.
-Noo, już myśleliśmy że nie przyjdziesz.-powiedział Joe
-Nie mogłam was tak zostawić zwłaszcza przed konkursem. Dobra, to rozgrywamy się, rozśpiewujemy i zaczynamy. -zaczęłam od zwykłego śpiewania gammy.
-Co ona tutaj robi? -spytałam Nialla
-Kto?-zdziwił się
-No jak to kto? Rebecka... Przecież nie ja.-kiwnęłam głową w stronę najwyraźniej znudzonej dziewczyny
-A przyprowadziłem ją żeby posłuchała
-Słyszała nas już nie jeden raz.
-To posłucha jeszcze raz, widocznie lubi naszą muzykę-wzruszył ramionami
-Słuchaj, już jutro mamy generalną próbę a ty sobie ją przyprowadzasz tak po prostu bez pytania nawet nie wiem po co, chyba po to żeby cie rozpraszała
-Dobra, wyluzuj. Ja wiem że się stresujesz, ale to nie musi się odbijać na niej. -bronił dziewczynę
-Nie mam zamiaru się z tobą o nią kłócić. Chłopaki, gramy "Mysterious" -oznajmiłam
Rebecka zepsuła mi humor. Już sama nie wiem, dlaczego jej "nie trawie". Zawsze wydawało mi się że coś ukrywa, ma taki charakterystyczny, złowieszczy uśmiech, jakby chciała pokazać, że to ona tutaj rządzi. Próbuję być dla niej miła, ale już taka jestem iż nie umiem udawać że kogoś lubię.
-Dobra, na dzisiaj już chyba tyle. Widzimy się jutro o 18-powiedział Kevin
-o 18?-powiedzieliśmy chórkiem zdziwieni
-Jutrzejsza próba jest generalna, musi być dłuższa. Dobranoc-pożegnał się i poszedł
Ja bez słowa zabrałam swój mikrofon, teksty piosenek i wyszłam przez bramkę. Wsłuchując się w rytm ulubionej muzyki szłam w kierunku domu, tam zjadłam kolację, umyłam zęby i położyłam się do łóżka po ciężkim i wykańczającym dniu. Szybko usnęłam.
Już jestem po dłuuugiej dwumiesięcznej przerwie. Przepraszam Was z całego serca za nieobecność. Obiecuję poprawę. Na prawdę. Przynajmniej raz w tygodniu będą się pojawiały rozdziały.
Mam nadzieje że jeszcze nie zapomnieliście o tym blogu i nadal będziecie go KOMENTOWAĆ tak jak wcześniej <3
4 komentarze = następny rozdział :)
Pozdrawiam i kocham ;*