niedziela, 29 grudnia 2013

Hope Dies Last IV

Wtorek, godzina 7.05
Pierwsza myśl po przebudzeniu się: "To już jutro". Pełna mobilizacja. Jeszcze przez chwilę leżałam wpatrzona w biały sufit po czym energicznie wstałam z łóżka, ubrałam mundurek, zabrałam plecak i zeszłam zamyślona na dół.
-No nie wierze... -wzdychała mama i usiadła z wrażenia
Moje brwi uniosły się do góry dając do zrozumienia mamie iż nie do końca rozumiem o co jej chodzi.
-Wstałaś, sama, nie trzeba było cię budzić...
-Aa to przez ten pokaz talentów...-parsknęłam śmiechem
-Słuchaj, ja lecę do pracy. Zrób sobie śniadanie, kanapki do szkoły masz na stole, nie zapomnij ich wziąć! Po drodze zabierz brata do przedszkola
-Dobrze, poradzę sobie. Kocham Cię-pocałowałam mamę w policzek, ta założyła torebkę na ramię i wyszła zamykając za sobą drzwi.
Za oknem sine niebo, wydawało się jakby za moment miał spaść rzęsisty jesienny deszcz. Miałam ochotę na płatki z mlekiem więc nalałam mleka do białej miski, nasypałam ulubione zbożowe płatki i zaczęłam jeść. Najpierw mleko, później płatki, tak bardziej mi smakowało, no cóż... Poszłam do łazienki umyłam zęby, przeciągnęłam  rzęsy tuszem i właściwie byłam gotowa do wyjścia. Miałam o tyle mniej kłopotu z wybraniem się do szkoły że nie musiałam planować w co się ubrać. Mundurek szkolny to dobre rozwiązanie.

-Mały, bierz plecak, ubierz buty i kurtkę i chodźmy bo zaraz się spóźnimy!-krzyknęłam do brata który siedział przed telewizorem oglądając jakieś bajki dla dzieci w jego wieku. Ja w tym czasie spakowałam kanapki, ubrałam płaszczyk, pomogłam zawiązać buty bratu i wyszliśmy. Piętnaście minut później byliśmy już w przedszkolu. On bez zastanowienia, z bananem na twarzy poleciał na salę gdzie inne dzieci układały klocki, bawiły się samochodami, lalkami...
-Brandon!-krzyknęłam
-Co?-odwrócił się
-Wróć się-powiedziałam i kucnęłam, a on stanął przede mną patrząc się na mnie i co chwilkę mrugając.Jego błyszczące niewinne oczka wpatrywały się we mnie z zaciekawieniem.
-Dasz mi buzi?-uśmiechnęłam się po czym nastawiłam policzek. Chłopczyk pocałował mnie i poleciał do opiekunek które już na niego czekały
-Baw się dobrze!-krzyknęłam ostatecznie i wyszłam idąc w kierunku szkoły. Szłam w umiarkowanym tempie powtarzając lekcje. Kiedy szłam już do klasy, zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcję. Były to zajęcia artystyczne. Ugh, kocham to. Pani McBurn wydała polecenie abyśmy namalowali na płótnie coś, czego z niecierpliwością oczekujemy, czekamy na przyjście. Nie trudno odgadnąć zatem co namalowałam. Był to nasz zespół na scenie. Kevin uchwycony w momencie, kiedy chciał uderzyć w talerz, Joe wczuwający się w brzmienie gitary basowej, Nick skupiony na śpiewie i gry na klawiszach, Niall w typowej pozie rockowego gitarzysty, a ja z zamkniętymi oczami staram się wydobyć z siebie czyste dźwięki. Dużą uwagę przyciągały światła reflektorów które oślepiały publiczność.
-Bardzo ładnie Seleno. Nie mam nic do zarzucenia... A jednak, mogłaś bardziej skupić się na członkach zespołu, nie na reflektorach, mimo że one dają temu obrazowi odpowiedni kontrast i klimat. -podeszła do mnie pani profesor
-Dziękuje, a więc co dostanę?-zapytałam pani która spoglądała na mnie zza okrągłych okularów
- A z minusem
-W porządku, do widzenia!- krzyknęłam wychodząc z klasy, gdyż już rozległ się dzwonek
-Do widzenia...-odmruknęła pani McBurn z przyzwyczajenia
-A! Zapomniałabym. Powodzenia na konkursie!- dodała po chwili
-Podziękuje jak wszystko pójdzie dobrze!-uśmiechnęłam się i wyszłam na korytarz
...
-Sel, to co namalowałaś to arcydzieło!-dogonił mnie Niall
-Oh, dziękuje, ale bez przesady-odparłam
-Będzie ktoś z twoich znajomych na konkursie?
-Demi na pewno. Rodzice nie wiem. A z twoich? Będzie Rebecka?
-No jasne. -odpowiedział a ja starałam się ukryć niezadowolenie -A będzie twój men?-dodał
-Ha ha ha ale śmieszne. Lecę na kolejną lekcję. Dzisiaj próba generalna, masz być-poszłam w kierunku pracowni chemicznej

Dzień w szkole zleciał całkiem, całkiem. Nic szczególnego się nie działo. Po drodze do domu zabrałam brata z przedszkola i poszliśmy na autobus. Mama jeszcze była w pracy, tata także. Przekąsiliśmy, Brandona wysłałam przed telewizor a ja poszłam na górę pisać pamiętnik.
"To jutro, już teraz zjadają mnie nerwy. Co będzie przed występem? Nie mamy szans na wygraną, ale chociaż spróbujemy swoich sił i zdobędziemy więcej doświadczenia. Uh, strasznie boję się że coś pójdzie nie tak. Miejmy nadzieję że wszystko pójdzie idealnie. Nadzieja umiera ostatnia." -zapisałam po czym odłożyłam pamiętnik na bok i poszłam przywitać tatę, gdyż usłyszałam że właśnie przyszedł do domu. Swoją rodzinę znałam tak dobrze iż poznawałam ich po krokach.

Poszłam z powrotem na górę do swojego pokoju, włączyłam ulubioną muzykę i stojąc przed szafą zastanawiałam się co założyć jutro. Nie mogłam założyć mundurka.
Aha, pewnie zastanawiacie się jak moi surowi rodzice pozwolili mi nie iść do szkoły i pojechać na konkurs? Otóż nie tylko my ze szkoły braliśmy w tym udział. Wiele, naprawdę dużo innych utalentowanych znajomych ze szkoły też się w to zaangażowali. A osoby, które nie brały udziału, po prostu szły aby dopingować i pełnić rolę publiczności. Zastanawialiśmy się czy warto się pokazać przed całą szkołą, czy warto zapisać się na ten pokaz, czy tylko patrzeć jak wygląda taki konkurs oczami widza. Zatem, środa w tym tygodniu była dniem wolnym od szkoły.

Godzinę później byłam już na próbie. Przećwiczyliśmy wszystkie możliwe piosenki, mimo iż występowaliśmy z jedną. Dodam iż nadal nie wpadliśmy na nazwę zespołu. Do konkursu zapisaliśmy się imionami i nazwiskami.
-To co... Do zobaczenia jutro..?-powiedział niepewnie Joe
-Tak, tak...-wszyscy patrzyliśmy się w podłogę i na siebie na przemian
-Damy radę, razem na pewno- pocieszył Nick i wszyscy zamknęliśmy się w grupowym uścisku po czym rozeszliśmy się w swoje strony. Wiatr szalał na zewnątrz, "układał" mi włosy tak, że nie widziałam drogi. Na szczęście dotarłam bezpiecznie do domu. Rzuciłam torbę na kanapę i przy gorącej czekoladzie pozmawiałam z rodzicami. Rozmawialiśmy bardzo często. Myślę, że to bardzo ważne w relacjach z mamą i tatą. Wzięłam długą kąpiel, a kiedy wyszłam z wanny zobaczyłam że dostałam mms-a od Demi. Wysłała mi w nim swoje zdjęcie z nowej sesji z podpisem "Dobrej nocy i powodzenia jutro kochana"
 
Odpisałam: "Nie dziękuję, mam piękną przyjaciółkę. Śpij dobrze"
O godzinie dwudziestej drugiej byłam już w łóżku. Zaśnięcie nie sprawiło mi większych problemów, myślałam że będzie gorzej. Śniło mi się że...




Jest długo oczekiwany rozdział! Ale za to nie taki krótki :) Mam nadzieję że choć trochę się podobał PISZCIE OPINIE W KOMENTARZACH, PROSZĘ! 

wasza @hellooiamdiana

piątek, 1 listopada 2013

Już jestem

No hej! :*
Wróciłam po dłuuugiej przerwie i mam zamiar znowu zanudzać Was tym blogiem :D

Rozdziały będą pojawiały się przynajmniej 3 razy w miesiącu! :)

Może jakieś komentarze do motywacji? :3

Kocham Was wszystkich
Wasza @helloiamdiana

wtorek, 6 sierpnia 2013

Sand Castle III

-Selena, wstawaj!- rano obudziło mnie darcie mamy z dołu
-5 minut, błagam...-krzyknęłam z chrypką w głosie
-Ani minuty więcej
Usnęłam. To były najkrótsze pięć minut mojego życia.
-Sel, wstawaj już, spóźnisz się- otworzyłam swoje sklejone oczy i zobaczyłam mojego barata Brandona siedzącego na łóżku
-Dobra, już wstaje, idź-wygoniłam go z pokoju i zaczęłam się przeciągać.
-Jak ja nienawidzę poniedziałków... -wymamrotałam do siebie po czym założyłam kapcie na bose stopy i swój ulubiony zielony szlafrok w myszkę miki po czym zeszłam na dół do łazienki. Tam umyłam twarz i zęby.
-Co na śniadanie?-spytałam wchodząc do kuchni
-Tosty, sadzone jajko i sałatka-oznajmiła mama kładąc talerz na stół
Miałam pół godziny do przyjazdu autobusu szkolnego. Postanowiłam że pójdę do góry i trochę się pozbieram. Ubrałam mundurek szkolny, przeczesałam swoje falowane czekoladowe włosy, zabrałam plecak i wyszłam przed dom w celu czekania na autobus który nadjechał po 6 minutach. Szybko zajęłam miejsce obok Nialla, który już siedział przy oknie
-Jeszcze dwa dni-wspomniał opierając głowę o szybę
-Boisz się?
-Tak, zwłaszcza że pomylę się w solówce-mówił cicho
-Akurat ty nie masz się o co bać, będzie dobrze, zobaczysz. A nawet jeśli nie, to jest to nasz pierwszy przegląd dopiero, jeszcze sporo przed nami.
-No... Chyba masz rację. Dzisiaj znów robimy próbę-oznajmił wysiadając z autobusu.
W szkole wzięłam potrzebne książki, resztę spakowałam do szafki i czym prędzej poleciałam na lekcję. Spóźnienia bowiem były surowo karane.
-Selena!-krzyknęła nauczycielka uderzając dużą linijką o moją ławkę
-Słucham?
-Skup się!-upomniała
Pani miała rację. Nie mogłam się na niczym skupić, byłam tak przejęta pokazem że żyłam w innym świecie.
"Dobrze że to ostatni rok nauki."-myślałam
Dostałam A z kartkówki z gastronomii i B z testu z matematyki.
O 14 byłam już w domu. Postanowiłam że zadzwonię do Demi
-No hej-odezwał się głos w telefonie
-Hejka. Czego się nic nie odzywasz?
-Mam strasznie dużo pracy ostatnio. Właśnie wracam z sesji, o 17 mam kolejną.
-A gdzie jesteś w tym momencie?
-Stoję w korku obok wieżowca przy centrum, a co?
-Może wpadłabyś do mnie na pół godzinki na kawę?
-Jeśli uda mi się wydostać z tego korku to chętnie
-No ok, to czekam-rozłączyłam się
Poszłam do góry i wzięłam się za odrabianie lekcji. Po skończonej pracy przygotowałam mundurek i wszystkie potrzebne rzeczy do szkoły.
Miałam duże zaległości w pisaniu pamiętnika tak więc stwierdziłam że jest to dobra pora na napisanie kilku zdań odnośnie kilku ostatnich dni.
Pisanie przerwał mi dzwonek do drzwi.
-Mamo! Otwórz, to Justyna-poprosiłam
Usłyszałam kroki po schodach.
-Jestem u siebie w pokoju!-oznajmiłam
-No cześć-weszła i pocałowała mnie w policzek
-Chodź na dół z powrotem, zrobię kawę-powiedziałam
-No geniusz po prostu...-śmiała się Lovato
...
-No i co tam słychać ciekawego?-zapytała łykając kawę
-O 19 mam próbę i..-nie dokończyłam
-A no tak! Bo wy macie już w środę ten cały konkurs!
-Mhmm, tak sie stresuje...-entuzjazm znikł z mojej twarzy
-Sel, przecież wiesz że dobrze śpiewasz, jeszcze to wygracie, zobaczysz. Wierzę w was.
-No ale tam będą wszyscy. Od wirtuozów, przez wokal po taniec... Wydaje mi się że jak na pierwszy przegląd talentów postawiliśmy za wysoko poprzeczkę...
-Nawet tak nie mów. Jesteście niesamowici. Wystarczy tylko uwierzyć w to że się uda-położyła swoją dłoń na mojej i przesłodko się uśmiechnęła
-Dzięki Demi-odwzajemniłam uśmiech

-Muszę już lecieć-stwierdziła i wstała z fotelu
-Tak szybko?-popatrzyłam na zegarek
-Już dochodzi 16:30, mam tylko pół godziny żeby tam dojechać.
-No dobrze, nie zatrzymuje cię, widzimy się jeszcze jutro? -zapytałam
-Myślę że znajdę wolną chwilę. Trzymaj się- na pożegnanie pocałowała mnie w policzek, założyła kurtkę, zawiesiła torebkę na ramieniu i wyszła a ja zamknęłam za nią drzwi. Posiedziałam dobrą godzinę przed telewizorem. Tata wrócił z pracy, więc przyszłam się przywitać. Stwierdziłam że nie opłaca mi się już wracać przed telewizor więc go wyłączyłam i poszłam sprawdzić co u młodego.
Zastałam go układającego babkę z piasku jedną na drugiej.
-No cześć, co robisz?-podeszłam i usiadłam obok
-Ceść, taki ogromny wiezowiec, nie widzis?- popatrzył na mnie swoimi dużymi, brązowymi oczkami zabierając piasku do czerwonego wiaderka
-Widzę, widzę. Może zrobimy coś większego? Jakiś zamek, albo coś w tym stylu...-zaproponowałam czterolatkowi
-No doobze. -zgodził się i zabraliśmy się do pracy
Skończyliśmy o 18:10. Oczekiwania były takie:

No ale wyszło jak wyszło...:

Cóż... Grunt że spędziłam czas z bratem i szczerze mówiąc mimo swojego wieku całkiem dobrze się przy tym bawiłam. Miałam zaledwie pół godziny na zebranie się a byłam cała w piasku. Wzięłam najszybszy prysznic jaki tylko mogłam wziąć, ubrałam się w to:

Umyłam zęby i poleciałam na próbę.
-Noo, już myśleliśmy że nie przyjdziesz.-powiedział Joe
-Nie mogłam was tak zostawić zwłaszcza przed konkursem. Dobra, to rozgrywamy się, rozśpiewujemy i zaczynamy. -zaczęłam od zwykłego śpiewania gammy.
-Co ona tutaj robi? -spytałam Nialla
-Kto?-zdziwił się
-No jak to kto? Rebecka... Przecież nie ja.-kiwnęłam głową w stronę najwyraźniej znudzonej dziewczyny
-A przyprowadziłem ją żeby posłuchała
-Słyszała nas już nie jeden raz.
-To posłucha jeszcze raz, widocznie lubi naszą muzykę-wzruszył ramionami
-Słuchaj, już jutro mamy generalną próbę a ty sobie ją przyprowadzasz tak po prostu bez pytania nawet nie wiem po co, chyba po to żeby cie rozpraszała
-Dobra, wyluzuj. Ja wiem że się stresujesz, ale to nie musi się odbijać na niej. -bronił dziewczynę
-Nie mam zamiaru się z tobą o nią kłócić. Chłopaki, gramy "Mysterious" -oznajmiłam
Rebecka zepsuła mi humor. Już sama nie wiem, dlaczego jej "nie trawie". Zawsze wydawało mi się że coś ukrywa, ma taki charakterystyczny, złowieszczy uśmiech, jakby chciała pokazać, że to ona tutaj rządzi. Próbuję być dla niej miła, ale już taka jestem iż nie umiem udawać że kogoś lubię.
-Dobra, na dzisiaj już chyba tyle. Widzimy się jutro o 18-powiedział Kevin
-o 18?-powiedzieliśmy chórkiem zdziwieni
-Jutrzejsza próba jest generalna, musi być dłuższa. Dobranoc-pożegnał się i poszedł
Ja bez słowa zabrałam swój mikrofon, teksty piosenek i wyszłam przez bramkę. Wsłuchując się w rytm ulubionej muzyki szłam w kierunku domu, tam zjadłam kolację, umyłam zęby i położyłam się do łóżka po ciężkim i wykańczającym dniu. Szybko usnęłam.



Już jestem po dłuuugiej dwumiesięcznej przerwie. Przepraszam Was z całego serca za nieobecność. Obiecuję poprawę. Na prawdę.  Przynajmniej raz w tygodniu będą się pojawiały rozdziały.
Mam nadzieje że jeszcze nie zapomnieliście o tym blogu i nadal będziecie go KOMENTOWAĆ tak jak wcześniej <3
4 komentarze = następny rozdział :)
Pozdrawiam i kocham ;*

środa, 26 czerwca 2013

Trial II

Kolejny dzień, słoneczna niedziela.  Jak co tydzień wybrałam się z rodziną do kościoła na sumę. Tak, moja rodzina była bardzo religijna. Wróciłam do domu, miałam od groma nauki na poniedziałek. Najgorsza była rozprawka z polskiego...Zamknęłam się w pokoju i słuchając ulubionej muzyki starałam się skupić na nauce. Wczorajsze wydarzenie nie dawało mi spokoju. Cały czas czułam ten stres że rodzice się o czymś dowiedzą.  Nie mogłam przestać o tym myśleć
Wtem piosenka której słuchałam została przerwana melodią połączenia. Spojrzałam na ekran, na którym pisało: Nick Jonas x, odebrałam.
-No co tam, Nick? -odezwałam się
-Co porabiasz?
-Usiłuję się uczyć, a co?
-Może wpadłabyś wieczorkiem na próbę?
-Zobaczę czy rodzice nie mają żadnych planów i nie będę musiała zająć się młodym...
-Przecież możesz wziąć go na próbę
-No w sumie.. Ok, zobaczę jeszcze
-To jesteśmy w kontakcie. Narazie-rozłączył się
...
"Chyba skończyłam"-pomyślałam po trzech godzinach nauki i zeszłam na dół.
-Mamo! -krzyknęłam ze schodów
-Co?!
-Gdzie jesteś?
-W pralni!
-Mam pytanie. Wychodzicie gdzieś z domu dzisiaj?
-Raczej nie, dlaczego pytasz?
-Bo wychodzę na próbę
-Ehhh...No dobra, idź

Szybko pobiegłam do pokoju, sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam do Nicka
-Halo?
-No hej. O której próba?
-Mówisz tak jakbyś pierwszy raz na nią szła.
-Haha, ok to widzimy się o 19.
-To do zobaczenia-powiedział sympatycznym głosem
Po zakończeniu rozmowy spojrzałam na godzinę. Była równa 16, więc miałam całkiem sporo czasu. Postanowiłam wyprasować mundurek szkolny, spakować potrzebne książki i ogólnie przygotować się do szkoły.
Kiedy wybiła 18 zaczęłam zbierać się na próbę. Uczesałam włosy i przebrałam się w to:


-Wychodzę!-oznajmiłam rodzicom
-O której wrócisz? -zapytał tata
-Jeszcze nie wiem. Będę pod telefonem-wyszłam zamykając za sobą drzwi

Po chwili byłam już pod bramą braci Jonas. Zadzwoniłam domofonem a po kilku sekundach otworzyła się bramka. Cały zespół zgromadził się już w garażu. Przywitałam się z wszystkimi całując każdego z osobna w policzek. Na końcu podeszłam do Nialla. On wybuchł gwałtownym śmiechem, którym mnie zaraził. Od razu wiedziałam o co mu chodzi.
-Smakował szczur? -zapytałam cały  czas się śmiejąc
-Haha, wyborny milordzie
Każdy patrzył na nas jak na idiotów...
Ja zaczęłam od rozśpiewania się.
-Ok, to co pierwsze? -spytał Joe
-Może to z czym jedziemy na pokaz?-zaproponował Kevin
-A z czym jedziemy?-odpowiedziałam pytaniem
-z "Mysterious". Przecież to wychodzi nam najlepiej.
-No w sumie racja. To zaczynamy.
Zagraliśmy kilka kawałków po czym każde z nas rozeszło się w swoje strony.
-Stresik?-spytał Niall kiedy wracaliśmy do swoich domów
-Mały, ale jest. W końcu to nasz pierwszy konkurs...
-Oj tam, luzik. Nie ma się czym przejmować... Będzie co ma być.
-Ty i ten twój chillout...
-Haha. Do zobaczenia w szkole.-uśmiechnął się do mnie przesłodko i wszedł do swojego domu, a ja poszłam dalej.

-Już jestem!-krzyknęłam kiedy tylko weszłam do domu
-Dobrze, chodź to kuchni-powiedziała szorstkim głosem moja mama. Czułam jak serce przyspieszyło bicie
-Tak?-wychyliłam się zza drzwi
-No wejdź-powiedziała z zaciśniętymi zębami. Tata siedział przy stole i czytał jakąś gazetę o motoryzacji
-Co jest?-spytałam przerażona
-Usiądź.
Wykonałam posłusznie polecenie delikatnie siadając. Patrzyłam się na rodziców, ciężko przełknęłam ślinę
-Masz, jedz. Smacznego. -uśmiechnęła się i przysunęła mi talerz kanapek
-Maamooo!-odetchnęłam z ulgą -Nie nabieraj mnie tak więcej!

Szok. Rodzice nigdy nie byli tacy "zabawni". Zwłaszcza moja mama. Wszystko wskazywało na to że za moment odstanę wielki ochrzan, lub co gorsza-szlaban. Napędzili mi sporo strachu.

-Jedziemy na ten konkurs-oznajmiłam wychodząc z kuchni
-To świetnie, gratuluję-pocałowała mnie w głowę.
Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, odmówiłam pacierz i po kilku próbach wreszcie zapadłam w twardy sen.



Po pierwsze nie macie pojęcia jak się cieszę że już na sam początek tak chętnie czytacie moje wypociny :) JESTEŚCIE WSPANIALI <3
Po drugie przepraszam że tak długo nie było rozdziału. Koniec roku się zbliża co wiąże się z poprawianiem ocen i brakiem czasu. Na wakacjach będę częściej :)
Po trzecie mam nadzieję że nie przestaliście odwiedzać mojego bloga i nadal będziecie go czytać regularnie
Co do rozdziału moim zdaniem jest bardzo nudny, no ale cóż. Nie zawsze musi się coś dziać ;> Z resztą nie moje zdanie się tutaj liczy...
PROSZĘ O OPINIĘ W KOMENTARZACH! ;* 

kocham was :3 ~ @bestrongpromise


wtorek, 18 czerwca 2013

The calm before the storm I

Nigdy nie wiem jak zacząć więc może najpierw się przedstawię. Nazywam się Selena Gomez, przyjaciele mówią Sel. Mówiąc troszkę nieskromnie chodzę do najlepszej szkoły w Liverpoolu. Tam też mieszkam razem z rodzinką w komplecie czyli mamą, tatą i młodszym bratem. Zawsze byłam grzeczną dziewczynką, później nastolatką, zawsze miałam niesamowicie dobre wyniki w nauce, byłam posłuszna każdej starszej osobie, szczególnie rodzicom i nauczycielom. Nigdy nie zrobiłam czegoś przez to rodzice mogliby się za mnie wstydzić, tak jak rodzice większości moich rówieśników. No wiecie...Taki wzór córki i uczennicy, do pewnego czasu... Od siódmego roku życia chodzę na lekcje śpiewu, dzięki którym mogę się dalej rozwijać w tym kierunku. Ważną rzeczą w moim życiu jest, wiadomo-muzyka. Jestem wokalistką zespołu o nazwie Big Diary który powstał niecałe trzy lata temu. Nazwa wzięła się od faktu iż odkąd sięgam pamięcią piszę całkiem spory pamiętnik i to był właściwie taki spontaniczny pomysł na nazwę przed pewnym pokazem talentów o którym opowiem już wkrótce
Długo się przygotowywaliśmy. Codzienne kilkugodzinne próby zwalały nas wszystkich z nóg. Odbywały się one u Nicka, Joe'go i Kevina w garażu. Wiele razy podczas prób myśleliśmy tracąc wszelką nadzieję: Nie, to się jednak nie uda, to jest beznadziejne, z tym na pewno nie pojedziemy na pokaz talentów. Jednak z próby na próbę mieliśmy coraz to inne zdanie. Niby cały czas wierzyliśmy w siebie mimo wszystko, że się uda, że będzie tylko coraz lepiej, jednak zawsze była gdzieś w tym wszystkim ta nutka utraty w swoje możliwości. Minęło wiele dni, a może nawet miesięcy zanim zdecydowaliśmy sprawdzić swoje umiejętności w ów konkursie.
Był październik, sobota. Zapowiadało się na burzę a ja byłam sama w domu. Powyłączałam wszystkie kable z kontaktów, zapaliłam świeczki i starając zachować spokój czekałam na minięcie zawieruchy. Zawsze niesamowicie bałam się burz. Jasne błyskawice oświetlały mi pokój, a głośne pioruny zagłuszały muzykę puszczoną z odtwarzacza mp3 która grała mi w uszach. Leżałam otulona kocem i starałam się nie panikować. Wnet usłyszałam głośne, gwałtowne pukanie do drzwi.
-Rodzice powiedzieli że wrócą dopiero o dwudziestej. Może to sąsiad? Przecież nie wolno mi otwierać jeśli nie mam pewności kto to może być. Selena ty tchórzu, przecież masz już swoje lata. Nie jesteś dzieckiem. Nie bój się ,otwórz. Może ktoś na prawdę potrzebuje mojej pomocy. -myślałam podchodząc pod drzwi. Natężenie pukania stawało się coraz to głośniejsze. Nie mogłam podjąć decyzji czy siedzieć cicho i udawać że nikogo nie ma w domu, czy też zebrać się na odwagę i otworzyć. Serce biło mi z sekundy na sekundę coraz szybciej. "Za oknem taka zamieć...Otworzę"-zdecydowałam i zaciskając zęby i wargi przekręciłam kluczyk w lewą stronę po czym nacisnęłam na klamkę. Bałam się cholernie kto może stać po drugiej stronie...
-No hej, w końcu. Już bałem się że nikogo nie zastanę. -uśmiechnął się cały przemoczony Niall  i pocałował mnie w policzek.
-Uff... Kamień z serca. Wejdź, wejdź. Nie stój w deszczu-zaprosiłam go do środka
-Ale tu cieplutko...-ogrzewał się przy kominku
-Poczekaj, dam ci jakieś ciuchy mojego taty, jesteś cały mokry. Zaraz się przeziębisz
-Mówisz jak moja babcia-stwierdzi
-Trzymaj. Tam jest łazienka a ja stawiam wodę na herbatę-dałam kumplowi suche, czyste ubrania a ten powędrował prosto w kierunku białych drzwi. Ja w tym czasie pstryknęłam wodę na gorącą herbatę w elektrycznym czajniku.


-Co cię tu sprowadza? Nie wierzę żebyś w taką pogodę przyszedł w odwiedziny... -ciepły ogień ogrzewający nasze ciała umilał nam rozmowę.
-Kevin kazał przekazać że już mamy zamówiony autobus na ten cały konkurs i wyjazd będzie o 6 rano. -odpowiedział trzymając obiema rękami kubek
-I tylko po to tu przyszedłeś? Nie mogłeś powiedzieć mi tego w szkole?
-A co, nie cieszysz się że cię odwiedziłem, zwłaszcza wtedy kiedy siedziałaś sama w domu podczas burzy?-odpowiedział pytaniem
-Aww, kochany jesteś. Hah, muszę przyznać że wiele strachu mi napędziłeś.
-Ty jak zawsze się wszystkiego boisz.
-Ty jak zawsze się wszystkiego boisz-przedrzeźniałam Horana przewracając oczami

-A jak tam z Rebecką? Układa wam się? -zadałam pytanie lecz on milczał
-Tak, wiem nie moja sprawa. Nie ważne, zadałam niezręczne pytanie. Przepraszam.
-Nie ma niezręcznych pytań, są tylko niezręczne odpowiedzi-stwierdził
-Więc...?-oczekiwałam konkretnej odpowiedzi
-Jest w porządku, chociaż zawsze może być lepiej. -odpowiedział patrząc ciągle w ogień
-A u ciebie jak tam w tych sprawach?-zapytał po chwili przerywając ciszę
-Wiesz jacy są moi rodzice...Według nich powinnam szukać sobie chłopaka w wieku 25 lat. Teraz muszę skupić się na nauce, nie na miłości.
-To dosyć przykre. Ja bym chyba zwariował...
-Oj tam, da się przeżyć...
Burza zaczynała przechodzić. Coraz bardziej się rozpagadzało. Niebo stało się jaśniejsze, padał tylko leciutki "kapuśniaczek"
-Co to było?-wstał przestraszony
-No nie... Tylko nie to. Rodzice przyjechali. Właź na strych. -popatrzyłam przez okno i popędziłam chłopaka
-Ale dlaczego?-zapytał idąc niepewnie po schodach
-Bo oni nie mogą wiedzieć że tu jesteś. -zebrałam szybko jego ciuchy i rzuciłam mu w ręce
-No i co ja mam tam robić?
-Oj nie wiem, znajdź sobie jakieś zajęcie, szybko, właź
-A do kiedy mam tam siedzieć?
-Zadajesz za dużo pytań..Później po ciebie przyjdę. Masz telefon?
-No mam
-To będziemy w kontakcie
Zbiegłam szybko do salonu i jak gdyby nigdy nic siadłam przed telewizorem.
-Oo cześć. Co wam tak szybko zeszło?
-A szybko pozałatwialiśmy sprawy w mieście i przyjechaliśmy. -odpowiedziała mama odwieszając płaszcz na wieszak
-Złapała was burza?
-Grzmiało i padał deszcz tylko.
-A tutaj? Masakra co się działo...

Po upływie godziny usłyszałam dźwięk sms-a. Od razu wiedziałam od kogo: "Długo jeszcze? Padam z nudów xx" Odpisałam: "Poczekaj jeszcze moment, muszę rodziców czymś zająć"
Tata zajął się pracą przy laptopie, a mama plewiła ogródek. Stwierdziłam że jest do dobry moment na pójście do Nialla.
-No w końcu...
-Głodny  jesteś?
-Nie, przed chwilą zjadłem szczura
-Co zjadłeś?!
-Żartuje. Zjem coś w domu
-Dobra, to zejdź cicho po schodach
Udało nam się. Jakoś wymknęliśmy się z domu, rodzice do dnia dzisiejszego o niczym nie wiedzą.

Tak właśnie zapamiętałam dzień w którym potwierdzona została wiadomość o udziale w pokazie talentów. Przy okazji dowiedzieliście jak bardzo bałam się reakcji moich rodziców na kolegów w domu. Może to przez nich tak dobrze się uczyłam? Nie wiem.



Takim oto sposobem zakończyłam I rozdział. Podoba się? Piszcie w komentarzach!
5 komentarzy=następny rozdział ;3
Pozdrawiam! ;* @bestrongpromise

poniedziałek, 17 czerwca 2013

The main characters

Selena Gomez (17 lat)- Razem z rodzicami i czteroletnim braciszkiem Brandonem mieszka w Liverpool'u.  Zawsze miała świetne wyniki w nauce, dlatego teraz chodzi do najlepszej szkoły w mieście. Dziewczyna jest pełna entuzjazmu i kocha życie. Pisze pamiętnik. Ma anielskie serce, zawsze stara się komuś pomóc w potrzebie. Niezwykle posłuszna surowym rodzicom. Jest wokalistą zespołu "Big Diary".



Demi Lovato ( 19 lat) - Najlepsza przyjaciółka Seleny. Dzięki niesamowitej urodzie i zgrabnym ciele zarabia na życie jako modelka utrzymując przy tym tradycję rodziny. Mieszka z ojcem w pięknym domie. Jej mama przedawkowała tabletki, miała dość sławy.


Harry Styles (18 lat)- Jego ciało to "brudnopis" ;ma wiele tatuaży. Jest tancerzem hip-hopu. Zawsze był niezależny, obojętny w stosunku do innych i do swojego życia.. Nigdy niczym się nie przejmuje, bywa chamski. Nienawidzi się uczyć. Ma wielu kolegów i dziewczyn które za nim szaleją, aczkolwiek nigdy się nie zakochał. 



Niall Horan (17 lat)- Chodzi z Seleną go klasy. Jest świetnym gitarzystą zespołu "Big Diary". Ma dziewczynę o imieniu Rebecka za którą nie przepada Selena. Bardzo ufa ludziom i jest nieco naiwny, co można zaliczyć do jego wad.




Pozostali członkowie zespołu Big Diary (bracia). Od lewej:
Kevin Jonas (17) perkusista, Joe Jonas (20) basista+ wokal , Nick Jonas (19) klawisze+wokal






A to bohaterowie. Podobają się? :) Tutaj macie link do zwiastuna: http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=sZmU4t60VCw
3 komentarze=Rozdział I
@bestrongpromise

niedziela, 26 maja 2013

Hello! xx

Witam serdecznie! :) To już mój drugi blog. Tak, wiem.. jeszcze tamtego nie skończyłam, a już zabieram się za kolejny.. Musicie mi zaufać, wiem na czym stoję :D  Tym razem nie będą sławni, będą zwykłymi nastolatkami. Oczywiście nie każdy z nich się pojawi... Którzy chłopcy będą brali udział w tym opowiadaniu dowiedzie się w kolejnej notce. Jeszcze jedno. Jeśli jakiś rozdział Ci się spodobał, to bardzo proszę aby znalazł się pod nim komentarz. Dla Ciebie to może tyle co nic, bo wiele wysiłku to nie kosztuje, ale dla mnie motywacja do dalszego pisania. Każdy komentarz ma dla mnie wielkie znaczenie+ jeśli już zdecydujesz się na dodanie komentarza proszę, podpisz się swoim imieniem, pseudonimem etc. chciałabym zobaczyć czy mam tu jakiś stałych czytelników :D  To by było w sumie na tyle... Pozdrawiam, całuję i zachęcam do czytania! ;* 

link do pierwszego bloga: http://landajrekszyn-forever.blogspot.com/ także zapraszam. 
KOMENTARZE MILE WIDZIANE :)