Pierwsza myśl po przebudzeniu się: "To już jutro". Pełna mobilizacja. Jeszcze przez chwilę leżałam wpatrzona w biały sufit po czym energicznie wstałam z łóżka, ubrałam mundurek, zabrałam plecak i zeszłam zamyślona na dół.
-No nie wierze... -wzdychała mama i usiadła z wrażenia
Moje brwi uniosły się do góry dając do zrozumienia mamie iż nie do końca rozumiem o co jej chodzi.
-Wstałaś, sama, nie trzeba było cię budzić...
-Aa to przez ten pokaz talentów...-parsknęłam śmiechem
-Słuchaj, ja lecę do pracy. Zrób sobie śniadanie, kanapki do szkoły masz na stole, nie zapomnij ich wziąć! Po drodze zabierz brata do przedszkola
-Dobrze, poradzę sobie. Kocham Cię-pocałowałam mamę w policzek, ta założyła torebkę na ramię i wyszła zamykając za sobą drzwi.
Za oknem sine niebo, wydawało się jakby za moment miał spaść rzęsisty jesienny deszcz. Miałam ochotę na płatki z mlekiem więc nalałam mleka do białej miski, nasypałam ulubione zbożowe płatki i zaczęłam jeść. Najpierw mleko, później płatki, tak bardziej mi smakowało, no cóż... Poszłam do łazienki umyłam zęby, przeciągnęłam rzęsy tuszem i właściwie byłam gotowa do wyjścia. Miałam o tyle mniej kłopotu z wybraniem się do szkoły że nie musiałam planować w co się ubrać. Mundurek szkolny to dobre rozwiązanie.

-Mały, bierz plecak, ubierz buty i kurtkę i chodźmy bo zaraz się spóźnimy!-krzyknęłam do brata który siedział przed telewizorem oglądając jakieś bajki dla dzieci w jego wieku. Ja w tym czasie spakowałam kanapki, ubrałam płaszczyk, pomogłam zawiązać buty bratu i wyszliśmy. Piętnaście minut później byliśmy już w przedszkolu. On bez zastanowienia, z bananem na twarzy poleciał na salę gdzie inne dzieci układały klocki, bawiły się samochodami, lalkami...
-Brandon!-krzyknęłam
-Co?-odwrócił się
-Wróć się-powiedziałam i kucnęłam, a on stanął przede mną patrząc się na mnie i co chwilkę mrugając.Jego błyszczące niewinne oczka wpatrywały się we mnie z zaciekawieniem.
-Dasz mi buzi?-uśmiechnęłam się po czym nastawiłam policzek. Chłopczyk pocałował mnie i poleciał do opiekunek które już na niego czekały
-Baw się dobrze!-krzyknęłam ostatecznie i wyszłam idąc w kierunku szkoły. Szłam w umiarkowanym tempie powtarzając lekcje. Kiedy szłam już do klasy, zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcję. Były to zajęcia artystyczne. Ugh, kocham to. Pani McBurn wydała polecenie abyśmy namalowali na płótnie coś, czego z niecierpliwością oczekujemy, czekamy na przyjście. Nie trudno odgadnąć zatem co namalowałam. Był to nasz zespół na scenie. Kevin uchwycony w momencie, kiedy chciał uderzyć w talerz, Joe wczuwający się w brzmienie gitary basowej, Nick skupiony na śpiewie i gry na klawiszach, Niall w typowej pozie rockowego gitarzysty, a ja z zamkniętymi oczami staram się wydobyć z siebie czyste dźwięki. Dużą uwagę przyciągały światła reflektorów które oślepiały publiczność.
-Bardzo ładnie Seleno. Nie mam nic do zarzucenia... A jednak, mogłaś bardziej skupić się na członkach zespołu, nie na reflektorach, mimo że one dają temu obrazowi odpowiedni kontrast i klimat. -podeszła do mnie pani profesor
-Dziękuje, a więc co dostanę?-zapytałam pani która spoglądała na mnie zza okrągłych okularów
- A z minusem
-W porządku, do widzenia!- krzyknęłam wychodząc z klasy, gdyż już rozległ się dzwonek
-Do widzenia...-odmruknęła pani McBurn z przyzwyczajenia
-A! Zapomniałabym. Powodzenia na konkursie!- dodała po chwili
-Podziękuje jak wszystko pójdzie dobrze!-uśmiechnęłam się i wyszłam na korytarz
...
-Sel, to co namalowałaś to arcydzieło!-dogonił mnie Niall
-Oh, dziękuje, ale bez przesady-odparłam
-Będzie ktoś z twoich znajomych na konkursie?
-Demi na pewno. Rodzice nie wiem. A z twoich? Będzie Rebecka?
-No jasne. -odpowiedział a ja starałam się ukryć niezadowolenie -A będzie twój men?-dodał
-Ha ha ha ale śmieszne. Lecę na kolejną lekcję. Dzisiaj próba generalna, masz być-poszłam w kierunku pracowni chemicznej
Dzień w szkole zleciał całkiem, całkiem. Nic szczególnego się nie działo. Po drodze do domu zabrałam brata z przedszkola i poszliśmy na autobus. Mama jeszcze była w pracy, tata także. Przekąsiliśmy, Brandona wysłałam przed telewizor a ja poszłam na górę pisać pamiętnik.
"To jutro, już teraz zjadają mnie nerwy. Co będzie przed występem? Nie mamy szans na wygraną, ale chociaż spróbujemy swoich sił i zdobędziemy więcej doświadczenia. Uh, strasznie boję się że coś pójdzie nie tak. Miejmy nadzieję że wszystko pójdzie idealnie. Nadzieja umiera ostatnia." -zapisałam po czym odłożyłam pamiętnik na bok i poszłam przywitać tatę, gdyż usłyszałam że właśnie przyszedł do domu. Swoją rodzinę znałam tak dobrze iż poznawałam ich po krokach.Poszłam z powrotem na górę do swojego pokoju, włączyłam ulubioną muzykę i stojąc przed szafą zastanawiałam się co założyć jutro. Nie mogłam założyć mundurka.
Aha, pewnie zastanawiacie się jak moi surowi rodzice pozwolili mi nie iść do szkoły i pojechać na konkurs? Otóż nie tylko my ze szkoły braliśmy w tym udział. Wiele, naprawdę dużo innych utalentowanych znajomych ze szkoły też się w to zaangażowali. A osoby, które nie brały udziału, po prostu szły aby dopingować i pełnić rolę publiczności. Zastanawialiśmy się czy warto się pokazać przed całą szkołą, czy warto zapisać się na ten pokaz, czy tylko patrzeć jak wygląda taki konkurs oczami widza. Zatem, środa w tym tygodniu była dniem wolnym od szkoły.
Godzinę później byłam już na próbie. Przećwiczyliśmy wszystkie możliwe piosenki, mimo iż występowaliśmy z jedną. Dodam iż nadal nie wpadliśmy na nazwę zespołu. Do konkursu zapisaliśmy się imionami i nazwiskami.
-To co... Do zobaczenia jutro..?-powiedział niepewnie Joe
-Tak, tak...-wszyscy patrzyliśmy się w podłogę i na siebie na przemian
-Damy radę, razem na pewno- pocieszył Nick i wszyscy zamknęliśmy się w grupowym uścisku po czym rozeszliśmy się w swoje strony. Wiatr szalał na zewnątrz, "układał" mi włosy tak, że nie widziałam drogi. Na szczęście dotarłam bezpiecznie do domu. Rzuciłam torbę na kanapę i przy gorącej czekoladzie pozmawiałam z rodzicami. Rozmawialiśmy bardzo często. Myślę, że to bardzo ważne w relacjach z mamą i tatą. Wzięłam długą kąpiel, a kiedy wyszłam z wanny zobaczyłam że dostałam mms-a od Demi. Wysłała mi w nim swoje zdjęcie z nowej sesji z podpisem "Dobrej nocy i powodzenia jutro kochana"

Odpisałam: "Nie dziękuję, mam piękną przyjaciółkę. Śpij dobrze"
O godzinie dwudziestej drugiej byłam już w łóżku. Zaśnięcie nie sprawiło mi większych problemów, myślałam że będzie gorzej. Śniło mi się że...
Jest długo oczekiwany rozdział! Ale za to nie taki krótki :) Mam nadzieję że choć trochę się podobał PISZCIE OPINIE W KOMENTARZACH, PROSZĘ!
wasza @hellooiamdiana








